Jak się tak mu przyglądałam, to się w końcu obudził. I na dzień dobry obdarzył mnie takim cudownym uśmiechem. No to już wszystko jasne. Mnie tak bardzo kręcił w nim zawsze uśmiech. Kiedy on się uśmiechał, to ja miałam ochotę go pocałować. Tak długo, namiętnie. A teraz już nie musiałam się powstrzymywać. I chyba mocno go zaskoczyłam tym, że tak zareagowałam, że go od razu pocałowałam.
A co to było Kochanie? Zapytał ze śmiechem. Nawet nie byłem na to przygotowany. Postanowiłam, że mu się przyznam. No bo wiesz co, jak jeszcze nie byliśmy razem. Tak? Marcin słuchał mnie uważnie. To za każdym razem jak się do mnie uśmiechałeś, to miałam ochotę Cię pocałować, ale nie mogłam tego zrobić. A właściwie mogłam, ale się bałam. Bałam się, że mnie odepchniesz i powiesz, że oszalałam. A teraz wiem, że tego nie zrobisz. Więc mogłam spełnić swoje Marzena. Marcin mnie wysłuchał i się uśmiechnął. Ja za to zawsze miałem na to ochotę, jak robiłaś minę obrażonej księżniczki. Teraz to mnie dopiero zaskoczył. | |
|