Powrót do hotelu
Do hotelu wracaliśmy chyba koło 3 w nocy. A noc była piękna i ciepła. Po prostu w głowie mi się nie mieściło, że u nas jest zima. Że trzeba będzie się z powrotem przestawić na czapki, szaliki i kurtki. Brr…Ale dobra, nie wracać do zimna, zanim jest jeszcze czas. Uśmiechnęłam się do Marcinka, bo mnie obserwował. Pewno widział, że znów uciekłam mu gdzieś myślami. Gdzie Kochanie byłaś? Zapytał. A widzisz, tak sobie pomyślałam, że niebawem trzeba będzie wrócić do czapek i rękawiczek i aż mi się zimno zrobiło. Ale stwierdziłam, że nie chcę teraz o tym myśleć. A Twój uśmiech Kochanie rozpuścił całe zimno. Przytulił mnie do siebie. Zmęczona, zapytał. No w sumie to już trochę tak. Nie skłamałam ani trochę. Byłam już zmęczona. Od 6 rano praktycznie na nogach. Może nie tyle, że łaziłam, bo nie. Ale nie spałam już. Także organizm też już potrzebuje się położyć, bo ma dość. A tym bardziej, że dziś dzień był spędzony aktywnie. Także łóżko jak najbardziej. Już mi się marzy. A jutro długie spanie, a później leniuchowanie na plaży.
| |
 
© www.wyznania-wspomnienia.com | |