A co z bielizną, zapytałam. Popatrzył na mnie i powiedział, że on już też jest zmęczony i nie ma już siły. I że jak raz będę miała bieliznę i koszulkę to mi się nic nie stanie i dobranoc, bo on już na oczy nie widzi. Obudziłam się chyba koło 8, ale tylko poszłam do łazienki i wróciłam z powrotem do łóżka. Nie byłam w stanie wstać o tej godzinie. Zwlekłam się chyba dopiero koło 13.00. Jak i mój Marcin. Kochanie, przegięliśmy. To było moje pierwsze stwierdzenie jak spojrzałam na zegarek.
Ludzie świata, jak można tak długo spać. Poszliśmy do hotelowego bufetu, kupiliśmy coś do jedzenia i wyszliśmy na taras. Była śliczna pogoda. Ale Pani z bufetu powiedziała, że dziś będzie padało, bo tak się zanosi. Kurcze, ja tam nie widzę, żeby coś się tu zanosiło na deszcz. Ale pewno Ci co tutaj mieszkają to wiedzą, stwierdził Marcin. Po czym wytarł mój nos z marmolady. Popatrzył i się uśmiechnął. No co? Zapytałam i się uśmiechnęłam. Przecież wiesz, że ja inaczej nie potrafię. Ja muszę się upaprać. Dostałam buzi. | |
|