Burza
No a z nami to już była inna bajka. Od początku w sobie zakochani a tylko się przyjaźniący. Niby można i tak. Ale teraz widzimy ile tak naprawdę lat straciliśmy. Moglibyśmy być już szczęśliwymi rodzicami. A tak, to my myślimy o ślubie. No ale, mądry polak po szkodzie. Magda była dziś zmęczona. Stwierdziła więc koło jedenastej, że idą już do siebie, bo ona musi się położyć. Radek nawet nie nalegał, żeby jeszcze zostać. Zabrał się grzeczniutko i poszli do siebie. Ja usiadłam Marcinowi na kolana, bo coś tam robił przy laptopie. Podziękowałam mu jeszcze raz za to, że zorganizował to wszystko dla mnie. W sumie doszliśmy do wniosku, że też jesteśmy już zmęczeni dzisiejszym dniem. Nie wiem, może to pogoda. W każdym razie Marcin poszedł wziąć prysznic, a ja ulokowałam się już w łóżku. I szczerze powiedziawszy leżałam jak na szpilkach i czekałam kiedy on przyjdzie. Bo mimo, że wszystko było pozamykane, to ja się cały czas bałam. A jeszcze gorzej się zrobiło, kiedy zagrzmiało i zabrakło światła. To już było ponad moje siły.
| |
 
© www.wyznania-wspomnienia.com cennik sava eskimo s3 | Kabaret Młodych Panów | pizza