Można się wybawić
Dyskoteka była super. Po prostu rewelacyjne miejsce i ludzie też rewelacyjni. Wybawiłam się niesamowicie. Mój Marcin też po raz pierwszy chyba nie protestował, żeby się bawić. Nie miał żadnych oporów. Ani problemów zdrowotnych, jakie się mu zdarzały i odnawiały nie wiedzieć czemu zawsze jak szliśmy ekipą na imprezę. Wszyscy wiedzieli, że Marcin ściemnia, ale nikt mu tego w twarz nie powiedział. Ale taki już był i nikt nawet nic nie mówił na ten temat. Za to dzisiaj pokazał klasę. Nie siedziałam chyba na ani jednym kawałku. Jak nie z Marcinem to z Radkiem tańczyłam. Jak nie z tymi dwoma, to zawsze znalazł się ktoś inny. Marcin był trochę zazdrosny, ale nic się nie odezwał. Wiedział, że jeśli o to chodzi to ja nie pozwolę się ograniczyć. Jeśli już idziemy na dyskotekę, zabawę czy gdzieś się bawić, to nie będę odmawiała jeśli ktoś będzie mnie prosił. Marcin zdawał sobie z tego sprawę, dlatego nawet nie próbował robić mi scen. Sam też prosił inne dziewczyny do tańca. A trzeba przyznać, że tańczył naprawdę dobrze.
| |
 
© www.wyznania-wspomnienia.com | |